wtorek, 13 czerwca 2017

"Pan Morningstar" #3

C.D.

 
W drodze do domu widzisz na ulicy człowieka który patrzy się na ciebie. Wiesz że to nic nadzwyczajnego bo w końcu jesteś ładna zgrabna i w ogóle. Tylko ze on nie patrzy tak normalnie  jak facet na kobitę,  albo jak się patrzy na zwykłego przechodnia. Ma przejmująco - wnikliwy wzrok. Jakby cię znał i chciał sprawdzić co właśnie myślisz. To okropne uczucie sprawia ze zapominasz o wszystkim. Nawet o tym ze stoisz właśnie na światłach i blokujesz ruch. Kiedy reszta czeka aż ruszysz łaskawie swój samochód ty zdezorientowana szukasz tego gościa którego spuściłaś na chwile z oczu. Zniknął. W końcu odpuszczasz. Ale możesz przysiąc że nie był by w stanie odejść daleko. Odwróciłaś się dosłownie na sekundę.
 

 

W nocy znów masz koszmar. Tym razem nie Lucyfer jest bohaterem a nieznajomy z ulicy. Gapił się na ciebie całą noc. A gdyby tego było mało kiedy już otworzyłaś oczy zobaczyłaś że za pięć minut spóźnisz się do pracy. Jesteś świecie przekonana że nastawiłaś budzik. Świetnie rozpoczęty dzień, nie ma co. Bieganie, szukanie, nawet na śniadanie nie będziesz mieć czasu.
- Śniadanie!. - ktoś woła z kuchni. Nie przypominasz sobie żebyś kogoś zapraszała wczoraj do siebie a tym bardziej żeby ktoś mógł wejść rano do twojego domu. Zawsze zamykasz wszystkie drzwi na klucz, z przyzwyczajenia łapiesz z a broń. Idziesz ostrożnie w stronę swoje kuchni a tam Lucyfer smaży właśnie naleśnik. Nie wiesz co bardziej cię szokuje. To że robi to jak zawodowiec czy to że robi to w twojej kuchni?. Tak czy inaczej nie powinno go tu być.

- Ja się dostałeś do mojego domu?

- Przez drzwi. -odpowiada. Kładzie przed tobą talerz. Te dwa naleśniki z brzoskwinia i borówka prezentują się pysznie. - Spróbuj. Nie otruje cię - mówi gdy widzi twoje wahanie. - Mam inne sposoby na powolną śmierć. -  dodaje. Bierzesz pierwszy kęs i czujesz niebo w ustach. Pyszne. Nigdy nie jadłaś lepszego. Kończysz śniadanie i znów przypominasz sobie o pracy.

-Przez ciebie się spóźnię.
- Jess nie spiesz się. Twój szef wyjechał na jakiś zjazd naczelników czy coś w tym stylu, pewnie nieźle tam zabalują, znam takich. A po drugie dzwonił jakiś świadek i chce się spotkać w swoim domu. - wyjaśnia ci spokojnie.

- Kiedy dzwonił? - nie dostałaś żadnej informacji.
- Kiedy spałaś. Zaraz potem zadzwonił ten beznadziejny budzik.

 


 
 

Pomijając fakt ze omal nie zabiłaś Lucyfera za wyłączenie twojego budzika możesz powiedzieć ze sprawnie opuściłaś swoje mieszkanie i jesteś w drodze do domu światka który podobno widziała coś w sprawie Charlotte - córki aktora.
Mieszka w nieciekawej dzielnicy ale nie boisz się bo to tutaj zaczynałaś. Światkiem okazała się staruszka która była wtedy u wróżki, w domu naprzeciw zabito właśnie tą dziewczynę. Niewiele pamięta, ale powiedziała że wróżka przerwała jej sesje bo wyczuła złą energie. Nie do końca wiesz co to znaczy. Potem starsza pani zaczęła karmić swojego kota i już nic więcej nie powiedziała. Wiec wciąż stoisz w miejscu. Dziewczyna można powiedzieć z dobrego domu, miła atrakcyjna, zdolna, zabita w taki sposób. Nie potrafisz wytypować kręgu podejrzanych. Kto mógł to zrobić? Zazdrosna koleżanka -odpada. Porzucony chłopak - nic z tego. Ktoś z kręgu jej ojca? Ale kto? Kto ma na tyle siły żeby rozerwać ludzkie ciało. To coś innego. Wracasz na komendę. Może w papierach znajdziesz jakąś wskazówkę.

-Wiec, Jess dlaczego chodziłaś do doktor  Martin? –Lucyfer wyrywa cię z zamyślenia.

-A aa.. dlaczego o to pytasz?- Nie będę się mu zwierzać.- Doktor Martin jest naprawdę wspaniała. Pomogła mi zrozumieć w czym leży mój problem…

- Tak wiem ale jaki? – draży,

- To nie twoja sprawa. – odpowiadasz chcąc zakończyć ten temat.

- Z twojej teczki wynika tylko ze nie radziłaś sobie z….

- Czytałeś moje akta? – nie no przesadził.

– Doktor Martin nie chciała mi odpowiedzieć na pytanie wiec….

- Nie miałeś prawa. To prywatna sprawa. Za kogo ty się masz?

-Za diabła. – jest bezczelny. Zatrzymujesz się na poboczu i wysiadasz musisz odsapnąć. Jak masz pracować z kimś kto szpieguje cię, chce wiedzieć „czym jesteś”  i ma obsesje na tym punkcie. – Jess dlaczego się złościsz?

- Naruszyłeś moją prywatność i jeszcze pytasz? Co byś zrobił gdybym ja zaczęła szukać głębiej kim jesteś co robisz w tym swoim klubie i dlaczego masz obsesje na moim punkcie. Co gdybym szpiegowała cię, oskarżała zaglądała w  życie prywatne bez twojej wiedzy? Jeśli jesteś diabłem to wracaj do piekła a mnie zostaw w spokoju.
 
 

 
Nie rozumiesz jak mógł to zrobić? Czujesz jakby cię zawiódł najlepszy przyjaciel. Ale wy nimi nie jesteście. Więc dlaczego? Nie rozumiesz. Jedziesz w stronę biura. Na parkingu czeka stoi ten facet. Tan sam który gapił się na ciebie na ulicy a potem znikną. Masz dojść dziwnych sytuacji na dziś wiec idziesz szybko do niego żeby wyjaśnić czego chce.
-Hej! Kim jesteś? – pytasz wysokiego czarnoskórego gościa. – Czego chcesz?

- To ty… - mówi to jakby cię znał. Robisz kilka kroków w tył. – Znalazłem… -milknie widząc twoją reakcję. – Wiem kto zabił tą biedna dziewczynę. – wyjaśnia. Oj to już inna historia. To cię interesuje nawet bardziej od tego kim jest.
- Mów.
- Powiem jeśli zrobisz coś dla mnie? – Cholera co to ma być. Ale jeśli mówi prawdę… nie raz szłaś na układy.

- Najpierw powiedz kto potem mi powiesz co mam zrobić?


 

 
C.D.N.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz